Menu

kim jesteśmy dokąd zmierzamy

Już w chwili zakładania bloga okazało się, że nie ma dla niego odpowiedniej kategorii

Rozmowa

kimjestem

Kolejny trend, który zdaża mi się obserwować to potrzeba korzystania z usług psychoterapeutów. Pojawia mi się w głowie pytanie co sprawia, że stajemy się coraz słabsi mentalnie? Pytanie czy rzeczywiście podupadamy na sile psychicznej prowadzi do pytania, co może owy stan powodować?

Moją tezą jest rozmowa. A raczej jej brak, bądź nieumiejętne przeprowadzenie.

Zdawać by się mogło, że nasi przodkowie łatwiej znosili trudy życia. Bardzo często słyszę, że przypisują tą zależność nieustannej, ciężkiej pracy, która hartowała ich charaktery. Pewnie po części jest to racją. Ja jednak doszukuję się ich odporności na doły w umiejętności rozmowy. Ludzie ze sobą rozmawiali wszędzie. W domu, pracy, na ulicy czy w pociągu. Fakt, jesteśmy teraz trochę bardziej poinformowani, co blokuje nas przed podjęciem rozmowy z nieznajomymi w pociągu. Natomiast prawdę mówiąc, nasi dziadkowie dzięki dyskusjom jakie udawało im się prowadzić, poznawali różne historie, anegdotki. Mieli możliwość wymienić się poglądami na świat (z obcymi zawsze łatwiej ;) ), co dawało im moc i pomagało nie zatrzaskiwać się ze swoimi myślami we własnej głowie. 

Wydaje mi się, że kiedyś więcej mówiono o kulturze i sztuce. Może dlatego, że kiedyś grali w kinie jeden film przez miesiąc, była jedna książka, którą każdy musiał przeczytać czy jedno wydarzenie, na którym każdy chciał się pojawić. Ta mniejsza rozmaitość, uwcześnie sprawiała wrażenie ubogiej, natomiast prowadziła do chętniejszego powracania do danego dzieła a następnie przeżywnia i analizowania każdego, najdrobniejszego fragmentu. 

Dziś jesteśmy przeładowani mediami. Próba nadążenia za tym co w kulturze piszczy sprawia, że doświadczamy sztuki pobierznie, nie po to by coś z niej wynieść i mieć ją jako ciekawy temat do rozmowy, lecz po to by móc się pochwalić, że coś się widziało/słyszało/czytało - ale co z tego? Przecież artystyczna twórczość ma bawić, ma poruszać i zachęcać do myślenia. Próba pochłonięcia wszystkiego połączona z intensywnością pracy powoduje brak czasu na życie. 

Innym problemem, który zauważam jest brak zaufania do drugiego człowieka. Mam wrażenie, że wynika ono z narzucania nam perfekcjonizmu, bo przecież "konkurencja nie śpi". Niemożność popełnienia błędu - których nie da się uniknąć, w końcu człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce -  sprawia, że ciężko nam się do niego przyznać, gdy już go popełnimy. A spójrzmy prawdzie w oczy, właśnie kiedy popełniamy błąd najbardziej potrzebujemy drugiego człowieka. Potrzebujemy się wygadać, doznać zrozumienia. Mając jednak poczucie, że otwierając się akurat w chwili słabości, wypowiedziane słowa będą rzutowały na obraz naszej osoby, na który tak ciężko pracujemy. Każdy z nas może na swoim przykładzie zaobserwować, że nasze myślenie zmienia się w zależności od sytuacji w jakiej aktualnie jesteśmy. Czasem jedna rozmowa, która daje zupełnie inne światło na problem, o którym jeszcze rano myśleliśmy, że jest czarny, sprawia że owa kwestia zaczyna wyglądać nam na białą. 

Z drugiej strony, ktoś może powiedzieć, że przecież jednak dużo rozmawiamy, tylko rozmowa przybrała aktualnie nieco inną formę. Za komunikację uznaje się przecież "pisanie ze sobą" na różnego rodzaju komunikatorach czy wysyłanie zdjęć i filmików obrazujących co się w naszych życiach dzieje. I super, że możemy w ten sposób dzielić się tym co nas otacza. Obawiam się jednak, że te formy konwersacji ograniczają nam możliwość otwarcia się. Wiedza, że wszystko co robimy jest transparentne i polemizacja z nieodpowiednią osobą może być wykorzystana przeciwko nam, sprawia, że spłycamy dyskusję. Nie twierdzę, że rozmowa o dupie Maryni jest niedopuszczalna, bo takiej też potrzebujemy. Ale spojrzenie głębiej na to czym się kierujemy w życiu, jakie mamy poglądy na różne zagadnienia, przenisłyby relacje jakie tworzymy na inny wymiar. 

Tutaj jednak chcę zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię, istotną również z punktu widzenia ostatnich wydarzeń w naszym kraju. Żyjemy  w czasach bardzo upolitycznionych co sprawia, że zaczynamy się bać reprezentować swojego własnego światopoglądu. Przedstawienie myśli odbiegających od tych aktualnie popularnych prowadzi do skazania siebie na zostanie persona non grata. Społeczeństwo zamiast wysłuchać Ciebie i zastanowić się dlaczego tak właśnie uważasz, woli oburzać się i mówić "jak tak można, przecież to niedopuszczalne". Piszę to specjalnie bez skonkretyzowania, ponieważ mimo zapewnień, że "my tak nie robimy, tylko oni" to jednak należy spojrzeć na siebie obiektywnie i przyznać się do tego, że jednak "tak, ja też tak czasem robię". 

Dlatego tak wielu z nas poszukuje bratnich dusz na forach. Tak, ja też jestem ofiarą swoich lęków przed pokazaniem światu kim jestem. Zastanawiam się, czy wynika to z mojego tchórzliwego charakteru, czy może właśnie tych wszystkich negatywnych reakcji po podejmowaniu próby zaprezentowania nieco innego, mojego, punktu widzenia. Takich zderzeń moich poglądów ze światem troche w moim życiu się nazbierało i zamknęły mnie nieco w sobie. Jednak mały kroczek w kierunku otworzenia bram został poczyniony. Mam nadzieję, że Ty również nie przestajesz się starać wychodzić do świata?

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ninelnsg5

    Przypadkowe odwiedziny...
    Treść wpisu pożyteczna.

  • kimjestem

    ninelnsg5 - miło słyszeć :)

© kim jesteśmy dokąd zmierzamy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci